Zalew chińskich podróbek niszczy polski przemysł jubilerski

Fakt, że polskie sklepy są zalewane towarami z Chin, nikogo już nie dziwi. Dotyczyło to najczęściej zabawek, ubrań czy elektroniki, a z podobnym problemem boryka się cała Europa. Chińczycy jednak zaczęli ekspansję również w sektorze jubilerskim, a dokładniej w biżuterii, jaka pojawia się w naszych salonach. Na dzień dzisiejszy co czwarta ozdoba wykonana ze złota lub srebra, ma rodowód azjatycki. Nabywców cieszy niepowtarzalny wygląd biżuterii, która cieszy oko swoimi orientalnymi motywami, jakże różniącymi się od polskiego czy europejskiego wzornictwa. Jednakże należy też zwrócić uwagę na niską jakość takich wyrobów, których niezaprzeczalnym atutem jest jednak niska cena. Biżuteria taka dość często po roku użytkowania rozsypuje się a osadzone w niej kamienie szlachetne wylatują z mocować i oprawek. Innym problemem jest niska jakość stopów złota i srebra, z jakich korzystają chińscy jubilerzy. Często okazuje się, że wzorzec próby złota jest zawyżony i tak naprawdę klient płaci za coś, co jest warte jeszcze mniej. Biżuteria chińska nie może jednak być oceniana tylko z pryzmatu masowych podróbek, jakie pojawiają się na naszych rynkach. Tradycyjna chińska sztuka zdobnicza opiera się na kamieniach szlachetnych, takich jak topaz. Chińscy jubilerzy i złotnicy od setek lat potrafią wydobyć z nich piękno i uczynić ze swoich wyrobów prawdziwe arcydzieło. Niestety, rzadko takie oryginalne wyroby trafiają na polski lub europejski rynek, a to co możemy zobaczyć w salonach nie ma nic wspólnego z chińskim rzemiosłem jubilerskim.