Przekleństwo w złotej oprawie

Na aukcji, jaka się odbyła w zeszłym tygodniu w Londynie, sprzedano największy na świecie diament. Jego waga, po oszlifowaniu i dokonaniu niezbędnych cięć, przekracza sto karatów. Diament oprawiono w gigantycznych rozmiarów koronę, która dawniej należała do królów angielskich. Jednakże po paśmie niewyjaśnionych przypadków śmierci ówczesnych właścicieli, koronę przeprawiono na ogromną kolię. Biżuteria ta przeszłą następnie w ręce hinduskiego miliardera, który chciał ją podarować swojej córce. Klątwa jednak dała znać o sobie również i w tym przypadku. Córka zmarła następnego dnia po założeniu biżuterii. Ostatnim właścicielem kolii był brytyjski książę z rodziny królewskiej, który nie chciał jednak sprawdzać na sobie, czy przekleństwo działa nadal. Wolał sprzedać biżuterię, zanim będzie za późno. Właścicielem okazało się jedno z niemieckich towarzystw inwestycyjnych. Zła reklama i passa nieszczęść, jakie się ciągną za właścicielami tego diamentu, zdaje się nie szkodzić w snuciu przez Niemców planów zarabiania na tym kamieniu. Ma on bowiem być wystawiany na licznych wystawach i w muzeach, w celu ściągnięcia tłumów chętnych, aby na własne oczy zobaczyć ten cud natury i ludzkich rąk. Powszechnie sądzi się, że biżuteria kobiecie daje szczęście i wprawia ją w dobry nastrój. Nawet opisywany przypadek klątwy nie zmienił tej opinii i nadal każdy pan, chcący skraść serce swojej wybranki, powinien zastanowić się, nad wizytą u jubilera. Biżuteria wszak jest od dawien dawna najlepszym przyjacielem każdej kobiety.